Jeśli chcesz uzupełnić informacje zawarte na tej stronie, znasz osoby, które mogłyby podzielić się swoją opowieścią, albo chcesz opowiedzieć swoją historię, napisz pod adres: martynawu@gmail.com

Od dawna marzyłam, by ruszyć śladem jakiejś opowieści. Nie miałam wyobrażenia, co to miałaby być za historia, ale chodziło głównie o to, by w czasie i przestrzeni szukać tropów, składać puzzle, żeby z okruchów, które uda mi się wyzbierać wydobyć głębszy sens i zrozumieć coś na temat świata, który mnie otacza. Ale choć podniecała mnie ta wizja, nie szukałam na siłę. Nie wertowałam książek i internetu z hasłem przewodnim „opowieści, za którymi warto wyruszyć w świat”. Nawet nie można powiedzieć, że czekałam aż „coś” w końcu się wydarzy. Po prostu przez lata nie działo się w nic, z wyjątkiem kilku przebłysków podczas kursu antropologii prof. Ewy Nowickiej, kiedy usłyszałam o wyprawach Floriana Znanieckiego i Bronisława Malinowskiego. Ale jak w każdej historii, także w tej mojej, istotne jest „aż tu nagle”.

Ale jak w każdej historii, także w mojej, istotne jest „aż tu nagle”.

Moje „aż tu nagle” jest przyziemne (nestorzy reportażu głoszą, że „tematy leżą na ulicy”, więc może z tą przyziemnością wszystko znajduje się we właściwym miejscu). Dostałam zlecenie, żeby napisać krótki tekst o działalności Janet i Petera Fraserów, którzy mimo braku polityki imigracyjnej, zdecydowali się na przyjęcie do Nowej Zelandii grupy 733 polskich dzieci. Nie znałam tej opowieści z lekcji historii, a w mediach nie natknęłam się na rocznicowe artykuły, które przypominają o doświadczeniach dzieci Pahiatua (określenie pochodzi od miejscowości, w pobliżu której umiejscowiony był obóz, gdzie mieszkały w pierwszych latach pobytu; Pahiatua z maoryskiego: miejsce spoczynku bogów). Coś jednak drgnęło, bo nie przełknęłam tej opowieści jak jednej z wielu, które człowiek poznaje w ciągu życia. Nie zadziało się wyłącznie „nie wiedziałam-to już wiem”. Zaczęłam kopać, znacznie głębiej niż wymagałoby tego zlecenie na sześć tysięcy znaków bez spacji. Poczułam, że to „moja” historia, której śladami chcę ruszyć, bo ona do mnie mówi i chce coś przekazać. Więc wybieram się w drogę, żeby dowiedzieć się, co do mnie mówi opowieść o dzieciach z Pahiatua. A ta strona będzie otwartym notesem z tej podróży.

„Otwarty notes z podróży” to językowy kicz.

„Otwarty notes z podróży” to językowy kicz. Prościej byłoby: „ta strona służy zbieraniu informacji, docieraniu do bohaterów, a jej wpisy będą nieustannie zmieniały się, bo chodzi tu o proces gromadzenia, a nie dzielenia się efektem końcowym”. Ale takie ujęcie wypacza mój prawdziwy stosunek do tematu. Opowieść o losach dzieci z Pahiatua to dla mnie sprawa osobista, nieakademicka. To tajemnica, zagadka i przygoda. To opowieść, która mnoży pytania. Teraz na przykład: czy to co piszę jest przyzwoite w obliczu traumy, jaką wojna zgotowała setkom rodzin? Ale notes ma to do siebie, że jest osobisty i na gorąco, i że są w nim przekreślenia. Otwieram go po to, by dowiadywać się i weryfikować.

Ta strona ma swoją strukturę

  • W menu górnym (dzieci/ opiekunowie/ Nowozelandczycy/ rodzina) znajdują się wpisy poświęcone poszczególnym osobom związanym z tą historią. Są to dzieci Pahiatua, opiekunowie, którzy im towarzyszyli w drodze (na różnych jej etapach), Nowozelandczycy zaangażowani w pomoc, a także członkowie rodzin dzieci Pahiatua (małżonkowie, dzieci, wnuki, które poznały tę opowieść i mogą opowiedzieć, jak pamięć o tych wydarzeniach funkcjonuje w ich rodzinach). Nie wiem, czy któregoś dnia ten opis stanie się kompletny i wysycony, ale nie to jest moim celem. Chodzi o podążanie za historią, uzupełnianie jej i konfrontowanie tych zbiorów z bohaterami;
  • W menu dolnym (Polska/ ZSRR/ Iran/ Indie/ Nowa Zelandia/ Małe Muzeum Rzeczy) znajdują się wpisy poświęcone poszczególnym etapom wędrówki oraz część poświęcona przedmiotom, które są istotne dla tej opowieści.
  • Małe Muzeum Rzeczy składa się z haseł, które wyodrębniłam jako istotne dla tematu. Tę część będą uzupełniać szczegółami z relacji bohaterów, oraz w miarę możliwości – hasła zastępować zdjęciami.
  • W Źródłach notuję wszystkie książki, publikacje, strony internetowe, z których czerpię informację. Wśród nich są także strony do sprawdzenia później, dlatego ta część także podlega ciągłym przeobrażeniom.
  • W części O autorce można zapoznać się z moimi dotychczasowymi pracami dokumentalnymi.

Ta strona ma swoich inspiratorów

Chociaż prowadzę tę stronę jednoosobowo czuję istotny wpływ ludzi, którzy wspierają moją pracę na różne sposoby. To wpływ, który nie sposób umieścić w bibliografii, bo czasem chodzi o rozmowę, a czasem o coś bardzo konkretnego, jak podpięcie domeny internetowej do bazy danych. Ich też notuję i uzupełniam: Marek Miller, Andrzej Saferna, Daga Bożek, Dorota Groyecka, Karol Grygoruk, Anna Łozińska, Krzysztof Wiśniewski, Wojciech Kozłowski, AJ Czopster.

Projekt rozwijam dzięki stypendium Młoda Polska Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.