Na pierwsze wakacje Nowozelandczycy przyjęli do swoich domów dzieci z Pahiatua. Grupa 225 dzieci, która trafiła do miejscowości Wanganui spędziła tu dwa tygodnie (17-31 sierpnia). Wydarzenie opisuje reportaż Davida Scoullara opublikowany w The Wanganui Chronicle (31.08.1995).

Państwo Morganowie z Wanganui zaprosili do siebie Józefę Wrotniak.

Starali się oni uprzyjemnić mi każdy dzień. Zapoznałam się z okolicą, miastem i jego piękną rzeką. Oglądałam śliczne jeziora, niektóre tak głębokie, że mówiono, iż ich dno znajduje się w Japonii!

s. Stella (Józefa Wrotniak)

Wśród goszczących rodzin w Wanganui były: Jean Healy, Fay Shaw, Stella Scoular.

Do dziś pamiętam podróż z Pahiatua do Inglewood, tę miłą panią i jej dwie, wypatrujące nas dziewczynki.

Z biegiem lat wzrastał mój szacunek dla tej dzielnej kobiety. Myślę, że teraz nie znalazłoby się wielu chętnych, aby zaprosić do swego domu nieznane im dzieci z sierocińca, bez języka angielskiego. (…) Trudno uwierzyć jak wielu innych Nowozelandczyków postąpiło podobnie i nasz pociąg był pełen polskich dzieci z obozu z Pahiatua. Każde dziecko miało przyczepioną karteczkę z nazwiskiem gospodarzy i nazwą stacji.

Emilia Henderson (Sondej)

Byłam po prostu przerażona, gdy mnie wysłano na pierwsze dwutygodniowe wakacje do jakiejś dziwnej miejscowości, Pungarehu w Taranaki. Nie chciałam jechać, ale nie miałam wyboru. Angielskiego nie znałam wcale. Długo czekałam na stacji kolejowej, z kartką z nazwiskiem przyczepioną do sukienki. Obce mi kobiety podchodziły, odczytywały kartkę i szły dalej. Byłam blisko płaczu i prosiłam Boga, żeby ktoś wkrótce po mnie przyszedł.

Czesława Krystman (Szach)
  • Na wakacje świąteczne 1946 r. państwo Cantwellowie (Norma, Margaret i Laurie) zaprosili do Hastings Eugenię Smolnicką (Piotuch).